piątek, 3 kwietnia 2015

17. Wszystko będzie dobrze...



I jeśli twierdzą, ,że już nigdy nie wstaniesz,
Niech sobie gadają, ziomek,
Pokaż im, że to jest twoje marzenie,
Będziesz nim żył.
Udowadniasz tym osobom, które nigdy w ciebie nie wierzyły,
Że to co mają oni , ty również możesz mieć.
I jeśli twierdzą ,że nie masz tu nic do stracenia, 
To pokaż im, pokaż wszystkim.
Nikt cię już więcej nie zatrzyma, 
Pozwól sobie na upadek,
Podnieś głowę, spójrz po prostu w przód i teraz spróbuj,
Mówię spróbuj, wszystko będzie dobrze!





- Wynoś się stąd! Nie chcę cię widzieć! - zaczęłam krzyczeć na mojego byłego chłopaka. Mimo protestów podszedł do mnie i przytrzymał  twarz. Spojrzał mi głęboko w oczy i włożył w dekolt karteczkę. Następnie wyszedł bez słowa, 
Jak ja go nienawidzę...jednak jego dotyk. Tęskniłam za nim. Zapach i te oczy....  jak mogłam o tym zapomnieć. 
Oczy w których się zakochałam...były tu
Nie widziałam ich od dłuższego czasu, a dawno nie było w nich takiego blasku
Takiego uczucia...
Nicole, dziewczyno! On cię zdradził i porzucił...
Przez niego się prawie zabiłaś. On jest zabójcą.
Pomasowałam twarz rękoma i wróciłam na ziemię. Wyjęłam karteczkę z biustonosza i chciałam ją przeczytać, jednak bałam się.
Bałam się prawdy. Możliwe, że na tym papierku są zapisane słowa, przez które tu jestem
Nie kocham cię... 
Trzy słowa... 
Trzynaście liter... 
A ból do końca życia 
Jak on mógł cały czas kłamać? Mówił, że jestem dla niego wszystkim, że mnie nie zostawi... co się ze mną dzieje? 
To wszystko strasznie mnie zmieniło.  Ten niby związek,  był pomyłką. Byłam jego zabawką... lalką. 
Poniżył mnie, zaczął przebierać,  ignorował,  przychodził jedynie jak chciał pobzykać... a to gówniarz.  Prawdziwi mężczyźni nie bawią się lalkami.
Oparłam się o poduszkę,a łzy zaczęły lecieć szybciej. 

###

- Powinnaś to przeczytać! - kłoćę się tak z Lalyą od dobrej godziny. Minęło pięć dni, a ja nie odczytałam tej karteczki. 
Czuję się już lepiej. Dowiedziałam się, że miałam operację, a potem byłam w śpiączce  dwa tygodnie. Jestem jeszcze bardzo słaba, jednak na klótnię znajdę siłę. To głównie przez tabletki jakie lekarze mi dawają. Biorę ich  dokładnie dwadzieścia, do tego większość z nich to leki pobudzające.
Wczoraj były u mnie Alison z Made. Pytałam się o Paule, jednak nikt nic nie wie. Może i tak jest lepiej? Może potrzebuje spokoju? 

''Jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność. Jeśli cię kocha, powróci,,

To się tyczy wszystkich ludzi. Ci , którzy w to nie wierzą to głupcy. 
Jednak wracając do tematu...
Layla nadal skacze i krzyczy, abym to przeczytała. Przewróciłam oczyma i wstałam.  Chwyciłam karteczkę i podeszłam do okna. Mimo, że jestem słaba,  wdrapałam się na parapet . Podkuliłam nogi pod brodę i uchyliłam okno, tak aby moja towarzyszka nie zauważyła. Zgniotłam karteczkę i wyrzuciłam ją.
Nagle zadzwonił telefon. Urządzenie należało do Lalyi.  Odebrała i machając wyszła z sali. 
Czy żałuję tego?
Nie... znaczy...  no nie. 
Teraz nie mogę żałować... 
A co jak tam było, że mu na mnie zależy i chcę mnie przeprosić... nie to niemożliwe. Przynajmniej mam taką nadzieję. 
Zeszłam z parapetu i odgarnęłam włosy..Gdy dotknęłam ich, uświadomiłam sobie, że nie myłam się przez ostatni tydzień.  
Co ja takiegi robiłam, że zapomniałam? 
A no tak.  
Płacz,  dylemat,  okropne myśli o Tomie, o moim życiu.  Wszystko co, złe towarzyszyło mi od otwarcia oczu, aż dopodróży z Morfeuszem, ddzień w dzień. 
Spojrzałam na zegar... już 2...w nocy. 
Potarłam oczy i poszłam spać 


Szpital...  to chyba najgorsza rzecz, jaka może spotkać człowieka.
Kroplówki,  zastrzyki, tabletki,  śmierć w powietrzu, do tego zapach krwi. Kiedyś go uwielbiałam, jednak od pewnego czasu,  nie znosze. 
Jestem tu już szósty tydzień i czuję się bardzo dobrze. Czasami, poczuję ukłucie w klatce piersiowej, ale to normalne. 
Layla pytała się czy widziałam co pisze na tej kartce,  mówiłam nie.  Ona zazwyczaj przewracała oczyma i pukała się w czoło mówiąca "Debilka". Niestety już nic na to nie poradzę.  Nie wiem jak bardzo bym chciała, ale już tego nie odzyskam.  Nie jestem debilką, ale walcze do końca o swoje. Jestem uparta i dobrze mi z tym.  Z resztą,  mam od niedawna nowe postanowienie 
Zacząć dorosłe życie, jako ktoś niezależny.  Ktoś, kto wie czego chce i byle kto tego nie zmueni.  
Uda mi się? 
Mam nadzieję, że tak.  
W końcu,  według mojej rodziny,  mam charakter po mamie. Skoro ona coś w ten sposób osiągnęła, to ja chyba też zdołam? 
Ostatnio czuję, że niczego mi nie brakuje.  Nawet Toma, którego kocham nad życie.  
Kocham? 
Tak kocham i będę.  
Przecież to wszystko nie trzyma się kupy! Kocham ale nie kocham,  chcę ale nie chcę,  tęsknie ale nie tęsknie.  
Co jest nie tak?! 
Mam nadzieję, że to wina tabletek. 
Eh...  niezdecydowanie.... 

                           ###

- Nicole masz gościa! - spojrzałam na tatę, który niósł mi wode. Był wieczór, więc nie miałam pojęcia kto to jest. 
Made jest na tygodniowych zawodach 
Alison przeprowadza się do Nowego Jorku 
Paula... nie.mam pojęcia, nie mam z nią kontaktu. 
Uśmiechnęłam się do ojca ,a on się odsunął.
  Zobaczyłam długonogą blond dziewczyne o niebieskich. Ubrana w czerwoną sukienkę do kolan z dużym dekoltem.  Do tego botki na bardzo wysokim obcasie. 
Przyjrzałam się jej dokładnie -Melissa. Tata jeszcze raz się do mnie uśmiechnął  i wyszedł.  Leżałam na szpitalnym łóżku, więc od razu usiadłam po turecku.  Wskazałam dłonią aby podeszła i usiadła obok mnie.
  Nie wiem co chce zrobić. Wyśmiać mnie za to,  że prawie się zabiłam?  Wyzwać?  To by do niej pasowało...  jednak, jej ostatnie zachowanie temu zaprzecza.  Czego ona chce? 
Podniosłam na nią wzrok i zachipnotyzowało mnie.  Jeju duże błękitne oczy, które miały w sobie tajemnicę.  Tajemnicę, którą chcę odkryć...  Nikki!  O czym ty mówisz?!
Chciałam się odwrócić, lecz nie mogłam. Te oczy przypomniały mi...  Lise 
Cholera! 
Dłoń Melissy powędrowała na mój policzek i od razu na usta. Uśmiechnęła się i pocałowała mnie... 
Na początku nawet mi się spodobało, jednak natychmiast poczułam obrzydzenie.  Odechnęłam ją i wytarłam usta, na których był błyszczyk dziewczyny

- Co... co  ci jest? - zapytała, wstając z łóżka w pośpiechu 

- Mi? Przecież to ty mnie całujesz. Po co ci to? - uspokoiłam się.  Nie chcę na nią krzyczeć.  Wiem jak to jest być lesbijką.  Na szczęście,  już nią nie jestem.  Dzięki Bogu

- Bo...bo już nie jesteś z Tomem,  a...a ja ciebie... - jąkała się i pojedyńcza łza spłynęła po jej czerwonym policzku.  Ona mnie kochała?  Nie to niemożliwe 

- Kochasz mnie?  To raczej nie możliwe, Melisso. Od kiedy cię znam,  nienawidzisz mnie.  Nawet nie wiem czemu - wstałam z łóżka i skrzyżowałam ręce na piersiach 

- Nie, że cię kocham.  Podobasz mi się.  Nie wiem, czemu tak jest.  Nie chcę tego.  Nie rozumiem tego.  Nie chcę tego do ciebie czuć.  To głupie uczucie, nakazało mi tu przyjść! Zapomnij o tym!  - rozpłakała się i wybiegła.  Nie mogłam się ruszyć. Stałam tam jeszcze jakieś piętnaście minut.  Gdy wreszciedotarło do mnie co się stało,  podeszłam do okna i usiadłam na parapecie. 
To robi się coraz bardziej chore.  Na pewno, nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Nie rozumiem, czemu tak postąpiła.  Przecięż, dobrze wie, że to nie możliwe. Na pewno tego nie chcę i koniec temtu. 
Ja eh... ja kocham Toma. 
Nie rozumiem już siebie!  Jak tak może być!? 

                              ###

Maj
Uwielbiam ten miesiąc.  Wszystko się rodzi, ożywa,  jest piękne.  
Jestem już w domu, tylko muszę odpoczywać.  
Wracam z próby,  niestety musiałam z tego zrezygnować. Jednak, nie jest mi za bardzo smutno. Gdy byłam obok domu, sprawdziłam pocztę. Był tam list do mnie...  z Califirnia Universyty.  Przecież, nie wysyłałam tam podania...  ja nie ale Tom.  
Otworzyłam kopertę...  dostałam się. 
Czemu by z tego nie skorzystać? 
Mam plan,  bardzo dobry plan.  Spojrzałam na dom, a następnie na drogę prowadzącą do parku...


WikkiNikki 
Hejo!  ;*
Nie było mnie, ponad pół roku 
Tęskniliście?  Bo ja tak. 
Piszę odcinek z telefonu,  za jakiekolwiek błędy przepraszam, ale laptop nie działa. 

Co myślicie o tym rozdziale?  Bardzo ciwkawi mnie wasza opinia po takim czasie.  Jak myślicie, co może stać się dalej?  ;*





sobota, 25 października 2014

16. Jak ogień...

Kochaj mnie,

Kochaj mnie!

Kochaj mnie nieprzytomnie jak zapalniczka płomień,

jak sucha studnia wodę.

Kochaj mnie namiętnie tak,

jakby świat się skończyć miał’



Nie ma to jak stresowanie swojej dziewczyny tuż przed maturą. Nie mogłam się przez niego skupić. Dopiero po testach napisał mi, że wszystko gra.
Gdy to przeczytałam, mój telefon znalazł się na drugiej stronie szatni.
Czemu nie mógł mi tego przysłać przed?
Nienawidzę go! Jednak z drugiej strony jestem szczęśliwa, że nic, mu się nie stało.
Do tego wszystkiego nie odzywał się do mnie przez następne cztery dni. Nie mogłam do niego pójść, bo głupie zakazy związane ze ślubem mojej siostry. Raz udało mi się do niego wymknąć, ale i tak nie było go w domu. Bill powiedział mi, że nie ma go już od kilku dni. Nie rozumiałam, czemu?
Byłam tak zdenerwowana, że w drodze powrotnej zaszłam do jakiegoś obskurnego baru. Zamówiłam kilka drinków... zdziwiło mnie to, że nie pytają mnie o dowód. No ale cóż, jak nie proszą to trzeba korzystać.
Pierwszy łyk...
Ostatnia kropla...
Ktoś podchodzi...
###


Ta sytuacja powtórzyła się kilka razy. Nie wiem czemu, ale gdy Toma nie ma bok mnie, czuję się pusta, beż życia.
To znaczy, że jestem od niego uzależniona?
Chyba tak, tylko, że to uzależnienie jest jeszcze gorsze niż faza na narkotyki czy alkohol. Miłość do drugiej osoby jest takim silnym uczuciem, że może zabić. To coś jak seksoholizm. Z tego nie da się wyleczyć. 
To choroba...
która niszczy od środka.
Kilka razy po pijaku, pomyliłam Toma z innymi mężczyznami. Jestem aż tak zdesperowana?
Potrzebuję go. Bez niego jestem NIKIM.



Leżałam na łóżku, popijając wino. Nikogo nie było w domu,więc mogłam dać upust emocjom. Na stoliku leżał nóż. Wzięłam go do ręki i zaczęłam rysować długie linie na swoich nogach. Na początku były to tylko niewidoczne kreski.
Ciągle myślałam o chwilach spędzonych z Tomem. Łzy same napływały mi do oczu, a potem spadały na czerwoną pościel.  Wspomnienia spowodowały głębsze rany na nogach. To był pryszcz. Gorzej boli utrata ukochanej osoby.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, zostawiając za sobą krwawe ślady. Odkręciłam korek z wodą od wanny i weszłam do środka. Cholernie szczypało, jednak nie miałam dość. Popatrzyłam na swoje ręce. Przekręciłam głowę lekko w prawo i zaczęłam tworzyć krwawe rysunki. Omijałam żyły. Nie chcę umrzeć, umierają tylko ci słabi. Jestem silna...no przynajmniej się staram.
Spojrzałam na swoje okrwawione ciało. Uśmiechnęłam się i wzięłam zapałkę, która leżała na obok świeczek. Odpaliłam ją i zaczęłam przesuwać nią raz w prawo, raz w lewo. Płomyk zapalonego światełka pochłoną ciemność, którą od pewnego czasu uwielbiam. Zapaliłam cztery świece o zapachu róż, nie odrywając wzroku od tańczących płomieni...
Ogień jest piękny, czemu niektórzy się go boją?
On oznacz ciepło, czyli dobre samopoczucie w towarzystwie. To znak Ducha Świętego.
Głupcy...
Usłyszałam jak ktoś się do mnie dobija. Wywróciłam oczami i niechętnie wyszłam z wanny. Nałożyłam czerwony szlafrok i otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazała się Alison w rudych włosach. Zamrugałam kilka razy i radośnie się do niej uśmiechnęłam.
Dzięki Tomowi nauczyłam się perfekcyjnie kłamać. Przynajmniej zostawił po sobie jedną pozytywną rzecz

- Od kiedy jesteś ruda? - wybuchłam głośnym śmiechem, który był pierwszym szczerym od kilku dni. Dziewczyna, która od zawsze nosi czarne kolory, ma na włosach rudego kota. Nie pasuje to do niej. Na pewno nie do jej charakteru

- Od końca matury. No jakieś trzy tygodnie. Ale to jest mało istotne... co działo się z tobą przez ten czas? - pobladłam. Spuściłam głowę i pojedyncza łza spłynęła po moim czerwonym policzku. 
Trzy tygodnie... zamknęłam się w swojej skorupie przez ten czas. Płakałam, wyzywałam, kłamałam, kaleczyłam... zmieniłam się na gorsze.
Zacisnęłam pasek od szlafroku i pociągnęłam ją za rękę w stronę swojego pokoju.
Z szuflady wyciągnęłam listy, których nigdy nie wyślę. Wszystkie moje uczucia, związane ze zdradą przelałam na papier. Kiedyś czytałam, że to dobry sposób na pozbycie się negatywnych emocji. 
Pomogło, lecz nie usunęło wspomnień. 
Moja przyjaciółka patrzała na te kartki z szeroko otwartymi oczami. Szybko je  przekładała  i kręciła głową. Spojrzała na mnie, a ja automatycznie się rozryczałam i upadłam na podłogę. Przytuliła mnie i zaczęła szeptać, że wszystko będzie dobrze i że tylko mnie kocha. Uwierzyłam jej, nie wiem czemu. Chyba jej jako jedynej ufam. Moja kochana księżniczka ciemności. 
Odsunęłam się od niej i wstałam. Jednak Alison nie wstała. Jej wzrok spoczywał na moich nogach... no tak, zapomniałam.

- Co ty zrobiłaś! Z tym trzeba jechać do lekarza! - podskoczyła  i zaczęła mnie pchać w stronę wyjścia. Stawiałam protesty, lecz ich nie słuchała. Zignorowałam ją i pobiegłam do kuchni. Na jednej z mahoniowych szafek leżał mój telefon. Niechętnie na niego spojrzałam... jedna nowa wiadomość od: Tom.
Trzęsącymi się rękoma, odblokowałam urządzenie i przeczytałam wiadomość


,,Nie Kocham Cię, przestań"

Te słowa brzmiały w mojej głowie, jak grom z jasnego nieba. Upuściłam telefon na ziemię i znów się rozryczałam. Ali weszła do kuchni, a ja spojrzałam na nią gardzącym wzrokiem. Otarłam łzy i podeszłam do szuflady z nożami. Wyjęłam jeden i wbiłam go prosto w serce, tak jak to zrobił przed chwilą Tom

- Nie Kocha mnie! Zdradził i oszukał! - cała obolała upadłam na podłogę, a światła lamp zaczęły być coraz mniej widoczne. Wszystkie kolory zaczęły się mieszać, głosy coraz cichsze... tak ma wyglądać śmierć? Nie boli...no może tylko złamane serce.
Ciemność

####

Zbiegłam ze schodów, aby przywitać osobę którą kocham.
Wygładziłam czerwona sukienkę i potrzepałam szybko włosy, opadając na ramiona. Otworzyłam drzwi i przytuliłam się do chłopaka w garniturze, który stał na przeciwko mnie i  pocałowałam go lekko w usta. Zaśmiałam się, a następnie wsiedliśmy do jego auta.
Wciąż nie mogłam przestać się śmiać. On jest esencją mego szczęścia oraz życia. Kiedyś go nienawidziłam, a teraz nie mogę bez niego wytrzymać, Kocham Go.
Jechaliśmy drogą której nie znałam. Wydało mi się to dość dziwne, bo myślałam, że znam każdy kąt Hamburga. Oparłam się o siedzenie i podgłosiłam radio w którym grała moja ulubiona piosenka; Black Veil Brides - In The End. Wsłuchałam się w tekst i zaczęłam go nucić po nosem...

,,W końcu,
Gdy moja dusza udała się na spoczynek,
Co pozostało z mojego ciała?
A może jestem tylko skorupą?
I walczyłem
I ciałem i krwią, przewodziłem mojej armii.
Przez to wszystko oddałem serce w zamian za moment chwały''


Po następnych piętnastu minutach ciszy, otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę osoby kierującej... nikogo nie było. Zaczęłam się rozglądać w okół.
Gdzie on jest?
Spojrzałam przed siebie i ujrzałam światła, które powoli zamieniały się w ogień...

Poderwałam się do pozycji siedzącej i zaczęłam ciężko oddychać. Znów zaczęłam czuć ból w klatce piersiowej. Złapałam się za serce i rozejrzałam po pomieszczeniu. Białe ściany, mały telewizor na jednej z nich, wysokie łóżko, kroplówka... szpital. Bezsilnie opadłam na łóżko i zaczęłam płakać.
Czemu nikt nie da mi w spokoju umrzeć. Skoro osoba, którą kocham, mnie nie kocha, to po co mam żyć?!
Do sali wszedł  starszy mężczyzna z siwymi włosami, ubrany w szpitalne rzeczy, czyli lekarz, któremu towarzyszyła ruda piguła. Uśmiechnęła się do mnie, lecz mój wzrok skierowałam na białe ściany.
Zaczęli się wypytywać jak się czuję, czy coś mnie boli i inne głupoty. Chce umrzeć.
Kilka razy próbowali nawiązać ze mną rozmowę, lecz i tak byłam cicho jak nieboszczyk. Siwy mężczyzna poddał się i wyszedł, lecz jego koleżanka po fachu, powiedziała, że psycholog przyjdzie do mnie o 13.
Jaki psycholog? Nie jestem chora psychicznie!
Co ja gadam... chciałam się zabić.
Uniosłam ręce do góry i zaczęłam się im przyglądać. Były chude, białe i okropne. Z resztą jak cała ja w tej chwili. Prawie nic nie jadłam i możliwe, że mam anemie. Tak powiedział lekarz, do tego z entuzjazmem w głosie. Jak można być tak okrutnym? 
Postanowiłam wstać. Znaczy spróbować. Nie miałam siły, aby podnieść się na własnych nogach. Każda próba, kończyła się upadkiem na łóżko. Jedyne co mogłam zrobić, to się rozejrzeć. Na szafkach obok mnie stało pełno misiów, kwiatów, balonów... po co to? Nagle dostrzegłam mój telefon. Chwyciłam go i sprawdziłam wiadomości. Była tam ta, przez którą tu jestem. Chciałam ją usunąć, zniszczyć, lecz nie mogłam. Zaczęłam przeglądać nowsze wiadomości. Wszystkie od moich przyjaciółek. Ani jednej od Toma. Rzuciłam urządzeniem o ścianę i znów się położyłam. Łzy znów zaczęły lecieć jak opętane. Kurde, ile mam jeszcze płakać, aby to się skończyło?
Potarłam rękoma oczy i nagle jakby z podziemi wyrosła kobieta z teczką. Miała długie brązowe włosy, okulary na nosie, zieloną marynarkę oraz spodnie tego samego koloru. Na nogach dopełniające się czarne szpilki. Czyli oto mój psycholog

- Witaj Nicole. Nazywam się Aria i do końca pobytu w szpitalu, będę rozmawiać z tobą o twoich problemach - położyłam ręce przed sobą i zaczęłam się bawić bransoletką z serduszkiem. Kurde, ona jest od Toma. Zerwałam ją z ręki i włożyłam do szuflady - Czemu to zrobiłaś? - cisza - Kto był tego powodem? - cisza. Zadała mi jeszcze kilka pytań, lecz tak jak wcześniej, nie odezwałam się. Jednak gdy chciała wyjść, coś we mnie pękło

- Zdradził mnie, oszukał, zostawił. To się stało! - po tych słowach wyszła. Następna osoba, która chce mi niby pomóc, a i tak ma mnie gdzieś.
Wyjęłam sobie kroplówkę i resztkami sił podeszłam do okna, którego widok kierował się na plac zabaw. Było tam wiele dzieci w różnym wieku. Wszystkie bawiły się beztrosko. Uśmiechnęłam się jak głupia do szyby...
Czemu moje życie, znów nie może tak wyglądać jak tych dzieci? Jedynym ich zmartwieniem jest, aby się nie spóźnić na Scooby - Doo czy Kim Kolwiek. Tęsknie za tym.

Co chwila ktoś do mnie przychodził. Najpierw rodzice, potem przyjaciółki i nawet koledzy ze szkoły. Udawałam, że wszystko gra, lecz tak na prawdę czułam, jak to uczucie rozrywa  mnie od środka.  Tak wszystkich słuchałam, że nawet nie wiem codo mnie mówili.
Dowiedziałam się, że nie trafiłam nożem w serce, tylko pod. Dlatego mnie uratowali. Co ze mnie za łamaga. Nawet nie potrafię się zabić. Teraz podziwiam Anioły, które to zrobiły. 
Myślałam, że ten dzień nie może być już gorszy, jednak myliłam się.
Pod wieczór, przyszedł ktoś kogo się nie spodziewałam. Wysoki blady chłopak z warkoczykami na głowie. Jednak nie był sam. Była z nim blond  dziewczyna, która wyglądała jak Barbie. Kazał jej zostać na zewnątrz, a sam wszedł

- Wynoś się stąd! Nie chcę cię widzieć! - zaczęłam krzyczeć na mojego byłego chłopaka. Mimo protestów podszedł do mnie i przytrzymał mi twarz. Spojrzał mi głęboko w oczy i włożył w dekolt karteczkę. Następnie wyszedł bez słowa...


WikkiNikki
Przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale brak weny. Tan odcinek napisany nie przeze mnie tylko przez moje nerwy. Kilka ostatnich dni spowodowało, że teraz chodzę  cała w nerwach.

środa, 24 września 2014

15. ... i położyłam się na łóżku.

Kiedyś piękne dni zostaną policzone

Zauważasz jak mijają lata

Co znaczy szczęście, co znaczy kochać

Kiedy jest się szczęśliwym?

Spójrz mi w oczy, nie zmienią się

Spójrz sercem, wtedy zauważysz

Największe posiadanie człowieka

Nie jest żadnym posiadaniem

Tylko to jak Cię kocha i chroni





Miesiąc... od tamtego dnia, zmieniło się zupełnie wszystko.
Mama stała się milsza, tata przeprowadził się z powrotem do Hamburga, a Pani Simone nie patrzy na mnie, już tak, jak kiedyś; z pogardą. Poznałam lepiej Billa i nawet się z nim zaprzyjaźniłam. Tom bardzo się stara. Czasami mu nie wychodzi, ale widzę, że mu na mnie zależy. Codziennie gdzieś mnie zabiera. Powiedział, że zerwał z dragami... nie wiem czy mu wierzyć. Gdy to mówił, był jakiś mało przekonujący...
W szkole idzie mi coraz lepiej. Za pięć dni matura... trochę się stresuję, ale po prostu tyle się uczyłam, że musi mi się udać! Nigdy nie byłam, aż tak zdeterminowana 
 Made, Paula i Alison są teraz zawsze przy mnie.  Pięć dni temu miałyśmy babski wieczór. Zaczął się od romantycznej komedii, następnie nabijanie się ze wszystkich scen.  Piwo, tańce, skakanie na łóżku Alison i ... zarwanie go. Głośny śmiech i nagle... zwierzanie. Paula spojrzała w niebo i zapytała się czyn on ją widzi. Potem się rozpłakała. Mówiła, że to wszystko jej wina. Uspokajałyśmy ją. Mówiłyśmy, że nie ma na to wpływu. Ona po prostu wyszła i nie dała znaku życia, przez następne trzy dni.

--- ### --- 

Stukanie w balkonowe drzwi - zignorowane
Wołanie zza szyby - zignorowane
Nauka przed maturą - etap końcowy
Lecz szkoda, że Tom mi w tym przeszkadza. To właśnie on puka w te szklane drzwi.
Po kilkakrotnej próbie, wołania mego imienia, zirytowana podeszłam i otworzyłam szklane drzwi. Skrzyżowałam ręce na piersi, a Tom się zaśmiał.  Chciał mnie pocałować, lecz go odepchnęłam. Znów się chamsko zaśmiał i przyparł mnie do ściany.
Oblizałam wargi, a on wbił się w nie. Nie wiem czy to dziwne, ale lubię jak, traktuje mnie jak rzecz. Czy to nie jest trochę chore? Lubię być przez niego poniżana, krzywdzona... jestem nienormalna.
Wodził swą ręką po moim tyłku i nagle ją strasznie mocno zacisnął. Syknęłam z bólu, a on mnie podniósł i zaniósł na łóżko. W tym samym czasie zdążył zamknąć drzwi.
Zdjęłam koszulkę i położyłam się na łóżku.  Zaczęłam wodzić po moim ciele, opuszkami palców. Tom stał i patrzył jakby był zahipnotyzowany. Ściągnęłam dresowe spodnie, ukazując tym samym, koronkową bieliznę. Rozłożyłam się wygodnie, czekając na jego ruch. Nie trwało to zbyt długo , gdyż od razu ukucnął i położył ręce na moich udach. Chciał ściągnąć mi majtki, lecz zatrzymałam jego ręce. Spojrzałam mu głęboko w oczy i wyszeptałam Boję się. Uśmiechnął się blado i pocałował w czubek głowy.  Zaczął się ubierać, lecz nie chciałam tego tak szybko kończyć. Wstałam i rozebrałam stanik oraz oblizałam prowokująco usta. Zaszedł mnie od tyłu,  przytulił się mocno do moich pleców i zaczął bawić się moimi sutkami. Raz je ściskał, a raz wykręcał na wszystkie strony świata.  Chciałam oddać mu się w całości, być tylko jego bezbronną lalką. Chwyciłam jego ręce i zsunęłam je w dół. Na brzuch.
Jest już ciemno, do tego nikogo nie ma w domu... może warto to wykorzystać? 
Wyrwałam się z jego uścisku i podeszłam do drzwi. Pokazałam ręką, aby szedł za mną. Poszłam do łazienki, odkręciłam wodę po prysznicem i zaczęłam się rozbierać do końca. Tom stał oparty o zamknięte łazienkowe drzwi. Miał założone ręce na piersi i głupawy uśmieszek na twarzy. Rozebrana podeszłam do niego i chwyciłam za rękę ciągnąc go w stronę prysznica. Weszłam do niego pierwsza i czekałam, aż się rozbierze. Robił to strasznie długo, więc w końcu postanowiłam go wciągnąć w bokserkach na miejsce obok mnie. Oparłam się o płytki i zaczęłam go namydlać. Oparł się rękoma o ścianę, tym samym jeszcze bardziej przygniatając do ściany. Delikatnie mnie pocałował i zjechał niżej...znaczy chciał zjechać, lecz bylam szybsza. Uklęknęłam przed nim. Odgarnęłam włosy za ucho i szybko ściągnęłam mu bokserki. Zamknęłam oczy i włożyłam go sobie do ust. Nie chciałam na to patrzeć... bałam się. Tak, wiem, że Tomowi mogę ufać, ale za cholerę nie mogę...
Słyszałam jego ciche jęki, które były zakłócane przez wodę. Złapał mnie za włosy i zaczął poruszać moją głowa coraz szybciej. Teraz, słyszałam tylko jego szybki oddech i długie głośne stęknięcie. Następnie kleistą wydzielinę w buzi.
Podniosłam się i na jego oczach, połknęła to.  Oblizałam usta i pocałowałam go.  Chciałam już wyjść, lecz złapał mnie za rękę i popchną z powrotem na ścianę. Odwrócił mnie, do siebie tyłem i chciał we mnie wejść, lecz zapomniał o jedne rzeczy...

-Bez prezerwatywy nawet się nie waż! - zagroziłam palcem.  Tom nie chętnie wyszedł z kabiny po spodnie, w której była gumka.  Pomachał nią i znów znalazł się w tej samej pozycji 

- Chcesz ją założyć, czy ja to mam zrobić? - wyszeptał mi do ucha... doskonale wie, że tego nie lubię 

- Lepiej ty.  Może ja to źle zrobię i będą nieprzyjemnie konsekwecje - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek 

- Nasze dziecko byłoby najładniejsze ze wszystkich, mając taką piękną mamę i przystojnego tatę - nie zdążyłam nic powiedzieć,  bo Tom nie ostrzegając, wszedł we mnie. 
Nie bolało jak poprzednio.  Wręcz przeciwnie, było to spełnienie marzeń. Nigdy nie czułam się tak dobrze jak teraz.  Nasze krzyki rozkoszy, wypełniały cały dom.  Oddechy, były coraz szybsze,a ciała coraz bardziej pragnęły się na wzajem.  Nagle poczułam wielką ulgę oraz sepełnienie.  Upadłam na kolana i oparłam glowę o płytki.  Osoba za mną,  położyła zewnętrzną część rąk na kafelki. 
Spojrzałam w górę i napotkałam zwrok Toma.  Zaśmiałam się i wstałam.  Przytuliłam go i w ręczniku poszłam do pokoju. 
Rzuciłam ręcznik na łóżko i otworzyłam szafkę z bielizną.  Ubrałam czarny stanik i majtki tego samego koloru z żyrafą.  Usłyszałam śmiech Toma.  Odwróciłam się i zobaczyłam jak ,,mój Bóg", bez bokserek siedzi na fotelu od biurka

- No co? - wzruszyłam ramionami i poprawiłam specjalnie biustonosz

- Bardzo seksowne majtki z żyrafą - zaśmiał się i oparł o krzesło.  Pokazałam mu język i podeszłam do szafy z ubraniami.  Wyciągnęłam czerwoną halkę z czarną koronką na ramionach i 
przy zakończeniach. Roztrzebałam włosy ręką i położyłam się na łóżko. Przewróciłam się na prawy bok i ujrzałam pełno książek, notatek, kartek oraz długopisów. 
Poczułam jak Tom kładzie się obok i przytula się do moich pleców 

- Co będzie jeśli nie zdam? - odwróciłam głowę w jego kierunku. Odwrócił mnie w swoim kierunku. Przytuliłam się do jego umięśnionego brzucha. Czułam jak całuje moją głowę 

- Jesteś takim kujonem, że na pewno zdasz - walnęłam go, lecz tylko się zaśmiał... czemu jak chcę aby go bolało, to on zawsze się śmieje?  
Poczułam jak coś smyra mnie po nodze. 
Spojrzałam w dół...mogłam się spodziewać,  że to przyrodzenie Toma, daje o sobie si we znaki. Tylko jedno mnie zdziwiło 

- Gdzie masz prezerwatywe? - odsunęłam się od jego torsu i usiadłam po turecku 

- Skąd wiesz, że miałem ją założoną? - cwano się uśmiechną. Zrobiłam wielkie oczy i walnęłam go po raz drugi, tym razem w ramię 

- Tom!  Dobrze wiesz, że przez to możemy mieć przesrane! - zgramoliłam się z łóźka i zaczęłam szukać w torebce telefonu 

- Dobrze wiesz, że żartuję!  - wybuchł śmiechem,a ja uderzyłam ręką o swoje czoło.  Całe życie w śród debil.
Skoro on mi mógł zrobić kawał, to ja mu też zrobię. Podeszłam do okna i krzyknęłam 

- Moja rodzina przyjechała! Chowaj się! - jego mina zbladła. Złapałam go za rękę i kazałam mu się schować za szafę.  Śmieszyła mnie ta sytuacja, lecz nie dawałam tego po sobie poznać. 
Wciągnęłam na tyłek dresy i włączyłam laptopa.  
Po dziesięciu minutach ciszy,  odezwał się Tom.  Spojrzałam w jego stronę i wybuchłam śmiechem. Stał nagi, przykrywając rękoma swoje przyrodzenie

-  Mogę już wyjść?  Nie wejdą tu - podeszłam do niego i pocałowałam go w usta 

- Mówiłam ci wczoraj, że wszyscy jadą wybrać suknię na ślub mojej siostry.  Nie ma ich tu - pokazałam mu język i złapałam go za tyłek 

- O ty mała suko - wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Ubrał się i zaczął mnie znów całować.  Posadził mnie na krawędzi umywalki i kontynuował swe poczynania.  Do czasu,gdy popchną mnie do tyłu. Wpadłam do umywalki w której było pełno wody. 
Zaczął się śmiać i pokazał mi język 

- Teraz jest dwa do jednego - zeszłam na ziemię i przymrórzyłam oczy 

- Jest dwa do dwóch.  Pamiętasz jak przypaliłam ci dredy?  - uśmiechnęłam się i pokazałam mu język 

- Muszę już spadać.  Mam jeszcze pewną sprawę do załatwienia - chciał wyjść z łazienki, lecz go zatrzymałam i pocałowałam prosto w usta 

- Uważaj na siebie. Obiecaj, że nic ci się nie stanie! - krzyknęłam ze łzami w oczach.  Odgarnął mi włosy z policzków i pocałował w czoło. Wyszedł. 
Nic nie powiedział... czyli nie może mi tego obiecać.  Jeśli coś mu się stanie, zabiję się.  Łzy zaczęły płynąć jeszcze szybciej. Upadłam na podłogę i rozryczałam się. 
Oszukał mnie. Wcale nie zwrwał z narkotykami. Nadal ryzykuje życie dla tego świństwa... wygląda na to,  że to jest ode mnie ważniejsze. Nie daruję tak łatwo. 
Poszłam po telefon do pokoju,a następnie zeszłam na dół.  Położyłam się na kanapę i napisałam do niego sms-a.
Do:  Tom 

,, Kiedy skończysz tę sprawe, odpisz.  Martwię się o ciebie. Proszę "

Muszę się tak martwić, a jutro mam maturę... dzięki Tom. Nienawidzę cię
Ale Kocham...

WikkiNikki 
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale szkoła.  Dziś dostałam 58 z chemii, co za nieszczęście. No ale za to 100 z angielskiego ;p
Jeszcze do tego wszystkiego, reżyser do Girl got a gun jest bardziej zboczony ode mnie... kaplica. 
Poprawcie mi humor waszymi opiniami w formie komentarzy  :p