Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opowiadanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 lutego 2016

20. Brawo, Nicole. Ty to jednak jesteś głupia.


Z de­likat­nych uśmiechów, sub­telnych spoj­rzeń i fig­larnych do­tyków tworzysz bu­kiet,
który da­rujesz wyb­ra­nej oso­bie. Oz­do­bisz wstążką po­rozu­mienia i miłości, 
za­paku­jesz w bez­pie­czeństwo i spokój. 
Uważaj tyl­ko, by niewin­nym żar­tem nie dorzu­cić tam kwiatu z żyle­tek tnące­go
 i ra­niące­go niegłębo­ko lecz boleśnie...
Hotsugar



Ubrałam się i wyszłam z domu.  Najbliższa droga do domu Made prowadziła przez starą stację kolejową,  która była rajem dla narkomanów.  Gdy byłam mała, przychodziłam tu z moim kuzynem. Nie wiem czemu, jednak zawsze mnie tu zaciągał na spacery. Według niego to miejsce było fascynujące. Dla mnie nie ma tu nic ciekawego. Zardzewiałe szyny, kilka opuszczonych pociągów, stare ławki z odpadającą farbą...
Usłyszałam dziwne dźwięki. Jakby krzyki jakiegoś chłopaka.Dochodziły zza jednego z pociągów. Podeszłam do niego i wychyliłam się zza niego, aby zobaczyć co tam się dzieje. Nie chciałam aby ktoś mnie zobaczył, jednak wyszło inaczej. Potknęłam się o metalowy element wystający w maszyny. Na moje szczęście, nikt mnie nie zauważył, gdyż wpadłam w krzaki, które były tak gęste oraz kolczaste, że po mojej twarzy oraz rękach spływała krew. Do tego krzyki chłopaka skutecznie zagłuszyły mój upadek. Leżałam w bez ruchu i modliłam się aby nikt tu teraz nie podchodził...

- Zamkniesz się w końcu Ana!? Czy ja mam cię uciszyć? - wrzasnął dorosły mężczyzna. Tym razem się nie pomyliłam. To na pewno była płeć odmienna od mojej. Ana... znam dziewczynę o tym imieniu, która ma bardzo męski głos.
Wstałam z gleby, jednak nie było się bez szkód. Moja czarna kurtka została porozrywana przez krzak. Kto to tu posadził!? 
Wygrzebałam się z rośliny, robiąc przy tym niezłego hałasu. Na szczęście uratował mnie kot, który wyszedł do ludzi po drugiej stronie krzaka. Głupi to jednak mają szczęście.
Nadal intrygowało  mnie co to za ludzi i czemu się kłócą? Rozejrzałam się i zobaczyłam otwarty wagon, który idealnie posłuży mi do ucieczki. Na czworaka podeszłam do niego, a następnie jak kot, wskoczyłam do środka. Na końcu zobaczyłam otwarte drzwi... uratowana.  Położyłam się na podłodze i chciałam się przeczołgać, lecz  gdy byłam pod oknem, usłyszałam bolesny krzyk... czy on jej coś zrobił? Jeśli tak, to co zrobił? Nagle oblał mnie zimny pot oraz przeszły mnie nieprzyjemne drgawki. Słyszałam jak chłopak bluźni, jednak robił to przez płacz. Piepszona ciekawość!
Podniosłam się z podłogi i wyjrzałam przez okno...
Chłopak był odwrócony do mnie plecami. Klękał, a na jego kolanach leżała dziewczyna. Nie ruszała się,a chłopak szlochał. Wytrzeszczyłam oczy i zakryłam ręką usta, aby nie wydać z siebie żadnego krzyku. Nie wiem czemu, jednak poczułam jak po policzku spływa mi łza. Otarłam ją i pokręciłam głową. Chciałam iść, jednak nogi nie pozwalały mi na to. 
Nagle chłopak się podniósł, odpychając ciało dziewczyny na bok. Krzyknął jakieś niezrozumiałe dla mnie słowo i odszedł. Wychyliłam się lekko, aby mu się przyjrzeć. Nie mogłam nic zobaczyć, jednak gdy wszedł po latarnię i odwrócił w moją strone, rozpoznałam go. Zresztą on mnie chyba tez bo pomachał mi i przejechał palcem po swojej szyi. Był to chłopak, który dawał ostatnio Tomowi narkotyki. Eh.. nie tylko diler, ale i zabójca. Z kim się ten Tom trzyma? Jednak już niedługo wyjedziemy do Los Angeles i wszystkie złe rzeczy się skończą. Nie przestraszyłam się jego gestu. Dostałam ciarki, jednak wiedziałam, że blefował... prawda?
Usłyszałam jak ktoś kaszle. Niemożliwe... wyskoczyłam przez rozbite okno i popędziłam do dziewczyny. Ukucnęłam przy niej, jednak co ja właściwie mam zrobić. Nie leciała jej nigdzie krew. Miał tylko lekkiego siniaka na głowie. Zmierzyłam jej tętno, a następnie sprawdziłam czy oddycha, żyje. Uśmiechnęłam się

- Nie przejmuj się, wszystko będzie dobrze - pogłaskałam ją po ręce i zadzwoniłam na pogotowie. Podałam dokładne miejsce, jednak nazwiska nie. Nie chciałam mieć więcej kłopotów. Rozłączyłam się i położyłam jej głowę na moje uda. Odgarnęłam jej rude, poplątane włosy z twarzy. Dziewczyna miała dość ostry, lecz rozmazany makijaż. Mimo tego była bardzo ładna i wyglądała dość niewinnie. Miała dość skośne oczy, które podkreśliła grubą kreską. Miała doklejane rzęsy, zauważyłam to, gdyż jedna się jej odkleiła. Usta miała pomalowane na czerwono. Były bardzo puszyste . Skóra mimo brudu jaki znajdował się na twarzy, wyglądała jak u porcelanowej lalki... znam cię.
Usłyszałam syrenę karetki oraz kroki. Położyłam jej głowę na ziemi i uciekłam. 
Powinnam o tym mówić Tomowi? W końcu to jego kolega. Chwila, zapewne się spyta co ja tu robiłam. Przecież nie powiem, że szłam po lewy test ciążowy. Przemilczę tę sprawę. Jednak jestem ciekawa, o co tu chodziło. Słyszałam krzyki, jednak one nic nie wyjaśniały. Może byłą dłużna mu pieniądze za dragi? Jednak po co on uklęk i popłakał się? Nic z tego nie rozumiem. Biedna Ana, muszę dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodziło. Pomogę jej, tylko trzeba to wszystko po kolei zbadać.
Po około pięciu minutach byłam już u Made. Zdecydowałam, że nic jej nie powiem o sytuacji sprzed kilku minut. Zadzwoniłam do drzwi i usłyszałam jak ktoś schodzi ze schodów,a drzwi się uchyliły

- Hej, Made. Miałam być wcześniej, ale... - niestety w drzwiach stał Andreas. Zapomniałam, że on też u mieszka. Dlatego przez pewien czas omijałam ten dom. Blado się do niego uśmiechnęłam i spuściłam głowę. Chciał coś powiedzieć, jednak Made wepchnęła się przed swojego brata. Chłopak nic nie mówiąc, poszedł na górę - Zapomniałam, że Andreas jest twoim bratem - gdy go zobaczyłam, wróciły do mnie obrazy gdy mnie prawie zgwałcił. Gdy byłam mała, bawiłam się z nim. Bardzo go lubiłam, jednak gdy dorośliśmy wszystko się zmieniło. On w liceum zapoznał nowych ludzi, którzy wcale nie byli za ciekawi. Czasem nawet za nim tęskniłam. Za nim, za dzieciństwem, za tatą

 - Nicole?! Słyszysz mnie? Wejdziesz? - przyjaciółka szturchnęła mnie. Od razu wypadłam z mojego zamyślenia i uśmiechnęłam się do niej

- Jest już późno, a jutro mamy szkołę. Przyszłam tylko po sama wiesz co. Pogadamy jutro w szkole. Mogę jutro do ciebie po szkole wpaść? - założyłam włosy za ucho i czekałam na jej odpowiedz.

- Jasne, że tak. Łap - podała mi opakowanie i uśmiechnęła się. Pożegnałyśmy się i udałam się w stronę głównej ulicy. Będzie dłużej ale bezpieczniej. Nie zdążyłam wyjść na chodnik, gdy za mną pojawiły się lampy auta. Usłyszałam trąbienie, ale zignorowałam je. Szłam dalej, jednak gdy obok mnie zatrzymało się auto, zamarłam. Okno od strony pasażera się otworzyło...był to Andreas

- Może cię podwieźć, wsiadaj. Nie przyjmuję odmowy. Zresztą chcę z tobą porozmawiać - nogi się pode mną ugieły. Wsiadłam do auta. Zapewne chciał mnie przeprosić, więc nic mi nie grozi z jego strony. Wtedy był totalnie pijany. Tak jak myślałam, zaczął się tłumaczyć. Przyjęłam jego przeprosiny, jednak ostrzegł mnie tez przed Tomem - Uważaj na niego. Jest niebezpieczny. Należy do Hamburskiej mafii. Możesz stać się ich celem, jeśli będziesz się z nim pokazywać. Zabił juz wielu ludzi, narobił dużo złego, proszę cie, uważaj na sieb...

- Pokochał mnie i się zmienił! - wybuchłam - Nie masz prawa go oceniać. Może i jest twoim przyjacielem,  jednak wiem o nim więcej niz ty, Kocham go i nie pozwolę tak o nim mówić - Andreas zacisnął ręce na kierownicy i nie odezwał się już do końca drogi, Też się nie odzywałam. Zdenerwował mnie. Gdy byliśmy pod moim domem, powiedziałam oschłe; ,,Cześc" i wyszłam. Zastanawiało mnie to co on powiedział. Nic nie wiedziałam o zabijaniu ludzi. Jednak skąd on o tym wiedział? Moze kłamał?
Przez całą noc nie zmrużyłam  oka. Cały czas myslałam o tym, co powiedział mi mój dawny przyjaciel. Ehh.. nie ma innego wyjścia, muszę zapytać się Toma.
Na drugi dzień byłam prawie nie żywa. Od razu po lekcjach, udałam się do domu mojego chłopaka, aby z nim pogadac. Miałam mnóstwo czasu, gdyż z Made byłam umówiona na 18. Gdy byłam już przy drzwiach frontowych, zobaczyłam, ze jest otwarty garaż. Stały tam tylko samochody Toma i Billa. Ich rodzice mieli garaż po drugiej stronie posiadłości. Weszłam tam i zamarłam. Chłopak, który wczoraj prawie zabił tę dziewczynę, pił z moim chłopakiem piwo i się śmiał. Oboje spojrzeli na mnie, jednak to Diler posłał mi pogardliwe spojrzenie....

WikkiNikki
Oto i jest 20! :)
Miała być wcześniej, jednak moja młodsza kuzynka usunęła mi poprzedni wpis... nienawidzę tego bachora...
Ten rozdział.ah... niech sam się obroni
Nastąpiła aktualizacja bohaterów w zakładce Kto jest kim?

sobota, 2 stycznia 2016

19. Poczuj się jak ja!



Spójrzcie, jaka wciąż sprawna,

jak dobrze się trzyma

w naszym stuleciu nienawiść.

Jak lekko bierze wysokie przeszkody.

Jakie to łatwe dla niej – skoczyć, dopaść.  

Wisława Szymborska
Nienawiść



 - Pięknie wyglądasz. Skoro tu jestem to chyba przeczytałaś karteczkę? - znów się uśmiechnął i popił trochę trunku. 
Miał na sobie luźne jeansy, białą koszulkę oraz adidasy superstar. Zachowuje się jak gwiazda, więc one w stu procentach do niego pasują

-  Nie czytałam. Jestem w ciąży - jego oczy się powiększyły i znieruchomiał. 
To moja gra. On pobawił się mną, to teraz ja pobawię się nim. Przez te wszystkie wydarzenia wiele się nauczyłam. Żaden chłopak nie będzie mną manipulować. Może nie pobił, ale zrujnował mi psychikę. Zapłaci za to. Niech poczuje się jak ja; oszukany, zagubiony, bez sensu do życia. 
Tomie Kaulitz, posmakujesz goryczy. Obiecuję ci to!

- Zrobiłaś test? - gwałtownie wstał z kanapy i podrapał się po głowie. Na jego twarzy malowało się zakłopotanie oraz strach. Dał się wkręcić.
Przewróciłam oczyma i pokiwałam twierdząco głową - To chcę go zobaczyć - i stało się. Nie przemyślałam wszystkiego. Jak mogłam zapomnieć o najważniejszym...

- Zrobiłam dwa testy, wyszły pozytywnie. Do tego wyniki ze szpitala na to wskazują. Niestety wszystko zostało w szpitalu. Jeśli chcesz, mogę jutro po wszystko iść - mój były chłopak pobladł i kiwnął głową. Oparł się o oparcie kanapy. Czy każdy mężczyzna jest taki naiwny? Jeśli tak, to nie dziwię się, ze kobiet jest na świecie więcej

- Nicole, chciałem cię za wszystko przeprosić i wytłumaczyć pewne kwestie - złapał mnie za ręce i pociągnął bliżej siebie - To wszystko, co działo się przez ostatnie dwa miesiące nie jest prawdą - prychnęłam i zabrałam ręce, które były w jego uścisku, następnie założyłam je na piersi - Czy ty zawsze musisz być tak uparta? - kiwnęłam głową, jednak pozwoliłam mu kontynuować - Na pewno pamiętasz sytuację, kiedy odebrałem cię ze szpitala i pojechaliśmy po dragi na obrzeże Hamburga? - jak mogłabym o tym zapomnieć? Na samą myśl o kobietach, które pozwalają się dotykać innym za pieniądze robi mi się nie dobrze - Mężczyzna, którego wtedy widziałaś to jeden z najniebezpieczniejszych szefów niemieckiej mafii. Podpadłem mu i chciał mnie zlikwidować. Groził mi tez, że zrobi coś moim najbliższym, w tym tobie Mała. Musiałem cię na jakiś czas od siebie odsunąć, aby cię bronić. Nie mogłem ci tez tego normalnie powiedzieć, miałem podsłuch i obserwowali mnie na każdym kroku. W ten dzień gdy dostałaś ode mnie tę karteczkę, byłem z dziewczyną. Nazywała się LiLi. To ona podała na mnie zły cynk. Musiałem ją omanić, że coś do niej czuje, aby potem ją zabić. Oczywiście zanim to zrobiłem wyprostowała swoje kłamstwa. Nicole, jesteś już bezpieczna. Kocham Cię i zrobię dla ciebie wszystko, tylko mi wybacz - gdy kończył swoją opowieść, płakałam. To wszystko zrobił tylko po to aby mnie chronić. Poczułam jak jego silne ramiona oplatają mnie. Wtuliłam się w niego... tak bardzo za tym tęskniłam. Zawsze chciałam być przy nim. Jego zapach, jak ja za nim tęskniłam. Jednak nie dam mu wygrać,  chwilę się z nim pobawię.  Niech ma za swoje. 
Odsunął się trochę ode mnie,  jednak nadal mnie obejmował.  Wytarł moje łzy i pocałował mnie w usta.  
Od tak dawna ich pragnęłam.  Tak bardzo marzyłam o tym momencie. Co noc śniłam o tej chwili...  jednak zapomniałam o najważniejszym. 
Odsunęłam się od niego i jak najmocniej potrafiłam,  uderzyłam go z otwartej dłoni w policzek.  Pomasował miejsce w które dostał, chciał coś powiedzieć,  jednak uniemożliwiłam mu to pocałunkiem. 

Reszta wieczoru minęła nam bez zastrzeżeń.  Wyszedł ode mnie dopiero wtedy,  gdy położyłam się w piżamach do łóżka. Szkoda tylko,  że sama musiałam wyjść do Made po lewe testy ciążowe i wyniki ze szpitala.  Napisałam do niej sms-a,  jeszcze wtedy gdy był Tom. Moja przyjaciółka odpisała mi prawie,  że natychmiast.  

Ubrałam się i wyszłam z domu.  Najbliższa droga do domu Made prowadziła przez starą stację kolejową,  która była rajem dla narkomanów.  Gdy byłam mała, przychodziłam tu z moim kuzynem. Nie wiem czemu, jednak zawsze mnie tu zaciągał na spacery. Według niego to miejsce było fascynujące. Dla mnie nie ma tu nic ciekawego. Zardzewiałe szyny, kilka opuszczonych pociągów, stare ławki z odpadającą farbą...
Usłyszałam dziwne dźwięki. Jakby krzyki jakiegoś chłopaka.Dochodziły zza jednego z pociągów. Podeszłam do niego i wychyliłam się zza niego, aby zobaczyć co tam się dzieje. Nie chciałam aby ktoś mnie zobaczył, jednak wyszło inaczej. Potknęłam się o metalowy element wystający w maszyny...

WikkiNikki
Przepraszam was za tą długą przerwę :)
Jak mija wam rok 2016?
I co powiecie o tym odcinku? :)
Pozdrawiam oraz życzę wam wspaniałego roku 2k16 <3

wtorek, 21 lipca 2015

18. Czasami po prostu tracę przy tobie kontrolę

Czy sądzisz
Że mógłbyś stracić głowę dla takiej kobiety jak ja?
Ponieważ ciężko zaufać
Potrzebuję tego tak bardzo
I ja naprawdę nie wierzę w miłość, nie nie
Czy sądzisz
Że ja mogłabym być dziewczyną z twoich marzeń?
Czasami sprawom nie pozwalam wziąć
Górę nad emocjami
I czasami po prostu tracę kontrolę




Lipiec
Uwielbiam ten miesiąc.  Wszystko się rodzi, ożywa,  jest piękne. Małe dzieci, szukają samochodów z lodami, a z każdego samochodu dobiegają głośne basy. Od razu czuc, że lato się rozpoczeło.
Jestem już w domu, tylko muszę odpoczywać.  
Wracam z próby,  niestety musiałam z tego zrezygnować. Jednak, nie jest mi za bardzo smutno. Gdy byłam obok domu, sprawdziłam pocztę. Był tam list do mnie...  z Calofornia Universyty.  Przecież, nie wysyłałam tam podania...  ja nie, ale Tom.  
Otworzyłam kopertę...  dostałam się. 
Czemu by z tego nie skorzystać? 


Mam plan,  bardzo dobry plan.  Spojrzałam na dom, a następnie na drogę prowadzącą do parku.
W dziesięć minut, byłam już na miejscu.  Park Miłości... eh wspomnienia.  Na samą myśl,  poczułam ukłucie w sercu. Jednak koniec z mazaniem sę, jak mała dziewczynka, która zapomniała swojej lalki z domu babci. Trzeba wziąć się w garść i udowodnić mu, że mnie tak  łatwo nie da się złamać. Tym razem to on będzie moją zabawką. 


- Bill, powiedz Tomowi, że ma do mnie przyjść o 17 - wiedziałam, że bedzie siedział pod drzewem i psał piosenki. Jest piekna pogoda. 

Uśmiechnęłam się do niego, a nastepnie odeszłam. Zostawiłam go ze szroko otwarta buzią. Też powinnam tak tam stac, Bill znów zmienił fryzure, Tym razem wygląda na prawde męsko. No może gdyby nie te cienie to byłoby okey.
Słyszałam jak mnie woła, jednak ja pewnym rokiem szłam do domu. Nawet nie odwiedził mnie w szpitalu... niech się goni.  Choć z drugie strony, Bill od zawsze podobał się Alison. Według niej, facet, który jest czuły i do tego wie jak odróżnik torebkę Louisa Vuittona, od torebki Karla Lagerfelda, jest ideałem. Może tak zesłać na młodego Kaulitza, moją kochana przyjaciółkę? Byłoby zabawne.
Wyciągnełam telefon i zadzwoniłam do niej. Opowiedziałam wszystko. Nawet dałam jej numer do Czarnego. Jednym słowem, niech a za swoje, że mnie nie odwiedził. 
Zadzwoniłam jeszcze do Made i Pauli, ta druga nie odebrała. Nie widziałam jej od zakończenia roku. Nie odzywa się do mnie . Przepadła jak kamień w wode. Rozmawiałam o tym z dziewczynami i powiedziały, że potrzebuje chłanać po śmierci Patrika. Według mnie potrzebuje za dużo czasu. W końcu mija juz szósty miesiąc od jego śmierci. Ale co ja tam wiem? Każdy człowiek potrzebuje innej ilości czasu, aby znów pokochać lub się zemścić. Jestem zdania, że każdy zły czyn powraca do nas w postaci karmy. Mam też nadzieję, że Toma spotkanie cos strasznego za  to co mi zrobił. 


Postanowiłam przejśc miastem. Kocham patrzć na tych wszystkich ludzi, którzy się tak śpieszą. Usiadłąm się na ławce i podziwiałam ich. Nagle usłyszałam jak ktoś gra na gitarze. Rozejrzałam się, jednak nie było nikogo widać. Wstałam i zamknęłam oczy... znam tę melodię


"Robisz mi dobrze
Sprawiasz mi ból
Jestem w walce miłości
Bieg przez żar
Marsz przez śnieg
Tylko dla walki miłości
Czarny jest dzień
Utrzymuję czujność"

- Chodz ze mną - Bill złapal mnie za ręke i pociągnął w stronę piwnicy.  Przez niego, prawie upuściłam sok wiśniowy na biały dywan.  Pytałam się o co chodzi,  jednak nie odpowiadał.  Wepchnął mnie do ciemnego pokoju,  następnie wszedł zamknął  za sobą drzwi. Zasłąnił mi oczy chustą i zapalił światło. Odszedł ode mnie  bo nie czułam,  aby ktoś mnie dotykał.  
Nie zdejmuje chusty,  bo Bill powiedzial, że mnie załaskocz na śmierć.  
Było bardzo cicho,  w końcu usłyszałam głos Toma : " To dla ciebie kochanie" 
Następnie usłyszałam gitarę i anielski głos Czarnego.  Uczał, jak przeżywa każde słowo, każdą litere.  Wczuł się w to. Doprowadził mnie do takiego stanu,  że na koniec piosenki ryczałam.  
Potem usłyszałam jak drzwi się otwierają,  a następnie zamykają.  Poczułam, że ktoś caluje mnie w usta.  Zdejmuje chuste i widze jego piękne oczy ...



-  Jak łazisz? - z mojego pięknego snu wyrwał mnie jakiś strzec, który uderzył we mnie. Otrząsnełam sie i ryszyłam w strone domu. 
Idąc, nie mogłam się skupic. Głupie wspomnienia, po raz pierwszy w życiu ich nienawidze. TO cholernie boli. Jednak trzeba je zastąpić, innymi, o niebo lepszym. 
Czarna koronkowa sukienka z Zary... ona musi być moja. Wisi taka samotna na wystawie. Bardzo szybko można mnie rozkojarzć. Zła cech, ale co ja na to poradze?

# # #


Godzina 16.57. Jego nadal nie ma. Ubrałam dziś zakupioną sukienke, czarne szpilki z czerwoną podeszwą i związałam włosy w kok. Do tego biżuteria od Savorskiego i makijaż. Wino... wolny dom. Będzie ciekawie.
Usłyszłam pukanie do drzwi. Poszałm otworzyc. Był to Tom, chciałam rzucić się mu an szyje jednak starałam się opanowywać moje emocje. Nie patrzałam sie mu na twarz. Gestem reki zaprosiłam go do domu. Usiadł na kanapie, a ja podałam mu kieliszek z wienm

- Pięknie wyglądzasz. Skoro tu jestem to chyba przeczytałaś karteczkę? - znów się usmiechnąłi popił trunku. 
Miał na sobie luźne jeansy, białą kooszylkę oraz adidasy superstar. Zachowuje się jak gwiazda, więc one w 100% do niego pasuja

-  Nie czytałam. Jestem w ciąży - jego oczy się powiekszyły i znieruchomiał....


WikkiNikki
Zapraszam do komentowana. Jak myślicie, jaka będzie reakcja Toma? Czy aby na pewno Nikki się z niego nie nabija? 




































piątek, 3 kwietnia 2015

17. Wszystko będzie dobrze...



I jeśli twierdzą, ,że już nigdy nie wstaniesz,
Niech sobie gadają, ziomek,
Pokaż im, że to jest twoje marzenie,
Będziesz nim żył.
Udowadniasz tym osobom, które nigdy w ciebie nie wierzyły,
Że to co mają oni , ty również możesz mieć.
I jeśli twierdzą ,że nie masz tu nic do stracenia, 
To pokaż im, pokaż wszystkim.
Nikt cię już więcej nie zatrzyma, 
Pozwól sobie na upadek,
Podnieś głowę, spójrz po prostu w przód i teraz spróbuj,
Mówię spróbuj, wszystko będzie dobrze!





- Wynoś się stąd! Nie chcę cię widzieć! - zaczęłam krzyczeć na mojego byłego chłopaka. Mimo protestów podszedł do mnie i przytrzymał  twarz. Spojrzał mi głęboko w oczy i włożył w dekolt karteczkę. Następnie wyszedł bez słowa, 
Jak ja go nienawidzę...jednak jego dotyk. Tęskniłam za nim. Zapach i te oczy....  jak mogłam o tym zapomnieć. 
Oczy w których się zakochałam...były tu
Nie widziałam ich od dłuższego czasu, a dawno nie było w nich takiego blasku
Takiego uczucia...
Nicole, dziewczyno! On cię zdradził i porzucił...
Przez niego się prawie zabiłaś. On jest zabójcą.
Pomasowałam twarz rękoma i wróciłam na ziemię. Wyjęłam karteczkę z biustonosza i chciałam ją przeczytać, jednak bałam się.
Bałam się prawdy. Możliwe, że na tym papierku są zapisane słowa, przez które tu jestem
Nie kocham cię... 
Trzy słowa... 
Trzynaście liter... 
A ból do końca życia 
Jak on mógł cały czas kłamać? Mówił, że jestem dla niego wszystkim, że mnie nie zostawi... co się ze mną dzieje? 
To wszystko strasznie mnie zmieniło.  Ten niby związek,  był pomyłką. Byłam jego zabawką... lalką. 
Poniżył mnie, zaczął przebierać,  ignorował,  przychodził jedynie jak chciał pobzykać... a to gówniarz.  Prawdziwi mężczyźni nie bawią się lalkami.
Oparłam się o poduszkę,a łzy zaczęły lecieć szybciej. 

###

- Powinnaś to przeczytać! - kłoćę się tak z Lalyą od dobrej godziny. Minęło pięć dni, a ja nie odczytałam tej karteczki. 
Czuję się już lepiej. Dowiedziałam się, że miałam operację, a potem byłam w śpiączce  dwa tygodnie. Jestem jeszcze bardzo słaba, jednak na klótnię znajdę siłę. To głównie przez tabletki jakie lekarze mi dawają. Biorę ich  dokładnie dwadzieścia, do tego większość z nich to leki pobudzające.
Wczoraj były u mnie Alison z Made. Pytałam się o Paule, jednak nikt nic nie wie. Może i tak jest lepiej? Może potrzebuje spokoju? 

''Jeśli kogoś kochasz, daj mu wolność. Jeśli cię kocha, powróci,,

To się tyczy wszystkich ludzi. Ci , którzy w to nie wierzą to głupcy. 
Jednak wracając do tematu...
Layla nadal skacze i krzyczy, abym to przeczytała. Przewróciłam oczyma i wstałam.  Chwyciłam karteczkę i podeszłam do okna. Mimo, że jestem słaba,  wdrapałam się na parapet . Podkuliłam nogi pod brodę i uchyliłam okno, tak aby moja towarzyszka nie zauważyła. Zgniotłam karteczkę i wyrzuciłam ją.
Nagle zadzwonił telefon. Urządzenie należało do Lalyi.  Odebrała i machając wyszła z sali. 
Czy żałuję tego?
Nie... znaczy...  no nie. 
Teraz nie mogę żałować... 
A co jak tam było, że mu na mnie zależy i chcę mnie przeprosić... nie to niemożliwe. Przynajmniej mam taką nadzieję. 
Zeszłam z parapetu i odgarnęłam włosy..Gdy dotknęłam ich, uświadomiłam sobie, że nie myłam się przez ostatni tydzień.  
Co ja takiegi robiłam, że zapomniałam? 
A no tak.  
Płacz,  dylemat,  okropne myśli o Tomie, o moim życiu.  Wszystko co, złe towarzyszyło mi od otwarcia oczu, aż dopodróży z Morfeuszem, ddzień w dzień. 
Spojrzałam na zegar... już 2...w nocy. 
Potarłam oczy i poszłam spać 


Szpital...  to chyba najgorsza rzecz, jaka może spotkać człowieka.
Kroplówki,  zastrzyki, tabletki,  śmierć w powietrzu, do tego zapach krwi. Kiedyś go uwielbiałam, jednak od pewnego czasu,  nie znosze. 
Jestem tu już szósty tydzień i czuję się bardzo dobrze. Czasami, poczuję ukłucie w klatce piersiowej, ale to normalne. 
Layla pytała się czy widziałam co pisze na tej kartce,  mówiłam nie.  Ona zazwyczaj przewracała oczyma i pukała się w czoło mówiąca "Debilka". Niestety już nic na to nie poradzę.  Nie wiem jak bardzo bym chciała, ale już tego nie odzyskam.  Nie jestem debilką, ale walcze do końca o swoje. Jestem uparta i dobrze mi z tym.  Z resztą,  mam od niedawna nowe postanowienie 
Zacząć dorosłe życie, jako ktoś niezależny.  Ktoś, kto wie czego chce i byle kto tego nie zmueni.  
Uda mi się? 
Mam nadzieję, że tak.  
W końcu,  według mojej rodziny,  mam charakter po mamie. Skoro ona coś w ten sposób osiągnęła, to ja chyba też zdołam? 
Ostatnio czuję, że niczego mi nie brakuje.  Nawet Toma, którego kocham nad życie.  
Kocham? 
Tak kocham i będę.  
Przecież to wszystko nie trzyma się kupy! Kocham ale nie kocham,  chcę ale nie chcę,  tęsknie ale nie tęsknie.  
Co jest nie tak?! 
Mam nadzieję, że to wina tabletek. 
Eh...  niezdecydowanie.... 

                           ###

- Nicole masz gościa! - spojrzałam na tatę, który niósł mi wode. Był wieczór, więc nie miałam pojęcia kto to jest. 
Made jest na tygodniowych zawodach 
Alison przeprowadza się do Nowego Jorku 
Paula... nie.mam pojęcia, nie mam z nią kontaktu. 
Uśmiechnęłam się do ojca ,a on się odsunął.
  Zobaczyłam długonogą blond dziewczyne o niebieskich. Ubrana w czerwoną sukienkę do kolan z dużym dekoltem.  Do tego botki na bardzo wysokim obcasie. 
Przyjrzałam się jej dokładnie -Melissa. Tata jeszcze raz się do mnie uśmiechnął  i wyszedł.  Leżałam na szpitalnym łóżku, więc od razu usiadłam po turecku.  Wskazałam dłonią aby podeszła i usiadła obok mnie.
  Nie wiem co chce zrobić. Wyśmiać mnie za to,  że prawie się zabiłam?  Wyzwać?  To by do niej pasowało...  jednak, jej ostatnie zachowanie temu zaprzecza.  Czego ona chce? 
Podniosłam na nią wzrok i zachipnotyzowało mnie.  Jeju duże błękitne oczy, które miały w sobie tajemnicę.  Tajemnicę, którą chcę odkryć...  Nikki!  O czym ty mówisz?!
Chciałam się odwrócić, lecz nie mogłam. Te oczy przypomniały mi...  Lise 
Cholera! 
Dłoń Melissy powędrowała na mój policzek i od razu na usta. Uśmiechnęła się i pocałowała mnie... 
Na początku nawet mi się spodobało, jednak natychmiast poczułam obrzydzenie.  Odechnęłam ją i wytarłam usta, na których był błyszczyk dziewczyny

- Co... co  ci jest? - zapytała, wstając z łóżka w pośpiechu 

- Mi? Przecież to ty mnie całujesz. Po co ci to? - uspokoiłam się.  Nie chcę na nią krzyczeć.  Wiem jak to jest być lesbijką.  Na szczęście,  już nią nie jestem.  Dzięki Bogu

- Bo...bo już nie jesteś z Tomem,  a...a ja ciebie... - jąkała się i pojedyńcza łza spłynęła po jej czerwonym policzku.  Ona mnie kochała?  Nie to niemożliwe 

- Kochasz mnie?  To raczej nie możliwe, Melisso. Od kiedy cię znam,  nienawidzisz mnie.  Nawet nie wiem czemu - wstałam z łóżka i skrzyżowałam ręce na piersiach 

- Nie, że cię kocham.  Podobasz mi się.  Nie wiem, czemu tak jest.  Nie chcę tego.  Nie rozumiem tego.  Nie chcę tego do ciebie czuć.  To głupie uczucie, nakazało mi tu przyjść! Zapomnij o tym!  - rozpłakała się i wybiegła.  Nie mogłam się ruszyć. Stałam tam jeszcze jakieś piętnaście minut.  Gdy wreszciedotarło do mnie co się stało,  podeszłam do okna i usiadłam na parapecie. 
To robi się coraz bardziej chore.  Na pewno, nie chcę mieć z nią nic wspólnego. Nie rozumiem, czemu tak postąpiła.  Przecięż, dobrze wie, że to nie możliwe. Na pewno tego nie chcę i koniec temtu. 
Ja eh... ja kocham Toma. 
Nie rozumiem już siebie!  Jak tak może być!? 

                              ###

Maj
Uwielbiam ten miesiąc.  Wszystko się rodzi, ożywa,  jest piękne.  
Jestem już w domu, tylko muszę odpoczywać.  
Wracam z próby,  niestety musiałam z tego zrezygnować. Jednak, nie jest mi za bardzo smutno. Gdy byłam obok domu, sprawdziłam pocztę. Był tam list do mnie...  z Califirnia Universyty.  Przecież, nie wysyłałam tam podania...  ja nie ale Tom.  
Otworzyłam kopertę...  dostałam się. 
Czemu by z tego nie skorzystać? 
Mam plan,  bardzo dobry plan.  Spojrzałam na dom, a następnie na drogę prowadzącą do parku...


WikkiNikki 
Hejo!  ;*
Nie było mnie, ponad pół roku 
Tęskniliście?  Bo ja tak. 
Piszę odcinek z telefonu,  za jakiekolwiek błędy przepraszam, ale laptop nie działa. 

Co myślicie o tym rozdziale?  Bardzo ciwkawi mnie wasza opinia po takim czasie.  Jak myślicie, co może stać się dalej?  ;*





sobota, 25 października 2014

16. Jak ogień...

Kochaj mnie,

Kochaj mnie!

Kochaj mnie nieprzytomnie jak zapalniczka płomień,

jak sucha studnia wodę.

Kochaj mnie namiętnie tak,

jakby świat się skończyć miał’



Nie ma to jak stresowanie swojej dziewczyny tuż przed maturą. Nie mogłam się przez niego skupić. Dopiero po testach napisał mi, że wszystko gra.
Gdy to przeczytałam, mój telefon znalazł się na drugiej stronie szatni.
Czemu nie mógł mi tego przysłać przed?
Nienawidzę go! Jednak z drugiej strony jestem szczęśliwa, że nic, mu się nie stało.
Do tego wszystkiego nie odzywał się do mnie przez następne cztery dni. Nie mogłam do niego pójść, bo głupie zakazy związane ze ślubem mojej siostry. Raz udało mi się do niego wymknąć, ale i tak nie było go w domu. Bill powiedział mi, że nie ma go już od kilku dni. Nie rozumiałam, czemu?
Byłam tak zdenerwowana, że w drodze powrotnej zaszłam do jakiegoś obskurnego baru. Zamówiłam kilka drinków... zdziwiło mnie to, że nie pytają mnie o dowód. No ale cóż, jak nie proszą to trzeba korzystać.
Pierwszy łyk...
Ostatnia kropla...
Ktoś podchodzi...
###


Ta sytuacja powtórzyła się kilka razy. Nie wiem czemu, ale gdy Toma nie ma bok mnie, czuję się pusta, beż życia.
To znaczy, że jestem od niego uzależniona?
Chyba tak, tylko, że to uzależnienie jest jeszcze gorsze niż faza na narkotyki czy alkohol. Miłość do drugiej osoby jest takim silnym uczuciem, że może zabić. To coś jak seksoholizm. Z tego nie da się wyleczyć. 
To choroba...
która niszczy od środka.
Kilka razy po pijaku, pomyliłam Toma z innymi mężczyznami. Jestem aż tak zdesperowana?
Potrzebuję go. Bez niego jestem NIKIM.



Leżałam na łóżku, popijając wino. Nikogo nie było w domu,więc mogłam dać upust emocjom. Na stoliku leżał nóż. Wzięłam go do ręki i zaczęłam rysować długie linie na swoich nogach. Na początku były to tylko niewidoczne kreski.
Ciągle myślałam o chwilach spędzonych z Tomem. Łzy same napływały mi do oczu, a potem spadały na czerwoną pościel.  Wspomnienia spowodowały głębsze rany na nogach. To był pryszcz. Gorzej boli utrata ukochanej osoby.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki, zostawiając za sobą krwawe ślady. Odkręciłam korek z wodą od wanny i weszłam do środka. Cholernie szczypało, jednak nie miałam dość. Popatrzyłam na swoje ręce. Przekręciłam głowę lekko w prawo i zaczęłam tworzyć krwawe rysunki. Omijałam żyły. Nie chcę umrzeć, umierają tylko ci słabi. Jestem silna...no przynajmniej się staram.
Spojrzałam na swoje okrwawione ciało. Uśmiechnęłam się i wzięłam zapałkę, która leżała na obok świeczek. Odpaliłam ją i zaczęłam przesuwać nią raz w prawo, raz w lewo. Płomyk zapalonego światełka pochłoną ciemność, którą od pewnego czasu uwielbiam. Zapaliłam cztery świece o zapachu róż, nie odrywając wzroku od tańczących płomieni...
Ogień jest piękny, czemu niektórzy się go boją?
On oznacz ciepło, czyli dobre samopoczucie w towarzystwie. To znak Ducha Świętego.
Głupcy...
Usłyszałam jak ktoś się do mnie dobija. Wywróciłam oczami i niechętnie wyszłam z wanny. Nałożyłam czerwony szlafrok i otworzyłam drzwi. Moim oczom ukazała się Alison w rudych włosach. Zamrugałam kilka razy i radośnie się do niej uśmiechnęłam.
Dzięki Tomowi nauczyłam się perfekcyjnie kłamać. Przynajmniej zostawił po sobie jedną pozytywną rzecz

- Od kiedy jesteś ruda? - wybuchłam głośnym śmiechem, który był pierwszym szczerym od kilku dni. Dziewczyna, która od zawsze nosi czarne kolory, ma na włosach rudego kota. Nie pasuje to do niej. Na pewno nie do jej charakteru

- Od końca matury. No jakieś trzy tygodnie. Ale to jest mało istotne... co działo się z tobą przez ten czas? - pobladłam. Spuściłam głowę i pojedyncza łza spłynęła po moim czerwonym policzku. 
Trzy tygodnie... zamknęłam się w swojej skorupie przez ten czas. Płakałam, wyzywałam, kłamałam, kaleczyłam... zmieniłam się na gorsze.
Zacisnęłam pasek od szlafroku i pociągnęłam ją za rękę w stronę swojego pokoju.
Z szuflady wyciągnęłam listy, których nigdy nie wyślę. Wszystkie moje uczucia, związane ze zdradą przelałam na papier. Kiedyś czytałam, że to dobry sposób na pozbycie się negatywnych emocji. 
Pomogło, lecz nie usunęło wspomnień. 
Moja przyjaciółka patrzała na te kartki z szeroko otwartymi oczami. Szybko je  przekładała  i kręciła głową. Spojrzała na mnie, a ja automatycznie się rozryczałam i upadłam na podłogę. Przytuliła mnie i zaczęła szeptać, że wszystko będzie dobrze i że tylko mnie kocha. Uwierzyłam jej, nie wiem czemu. Chyba jej jako jedynej ufam. Moja kochana księżniczka ciemności. 
Odsunęłam się od niej i wstałam. Jednak Alison nie wstała. Jej wzrok spoczywał na moich nogach... no tak, zapomniałam.

- Co ty zrobiłaś! Z tym trzeba jechać do lekarza! - podskoczyła  i zaczęła mnie pchać w stronę wyjścia. Stawiałam protesty, lecz ich nie słuchała. Zignorowałam ją i pobiegłam do kuchni. Na jednej z mahoniowych szafek leżał mój telefon. Niechętnie na niego spojrzałam... jedna nowa wiadomość od: Tom.
Trzęsącymi się rękoma, odblokowałam urządzenie i przeczytałam wiadomość


,,Nie Kocham Cię, przestań"

Te słowa brzmiały w mojej głowie, jak grom z jasnego nieba. Upuściłam telefon na ziemię i znów się rozryczałam. Ali weszła do kuchni, a ja spojrzałam na nią gardzącym wzrokiem. Otarłam łzy i podeszłam do szuflady z nożami. Wyjęłam jeden i wbiłam go prosto w serce, tak jak to zrobił przed chwilą Tom

- Nie Kocha mnie! Zdradził i oszukał! - cała obolała upadłam na podłogę, a światła lamp zaczęły być coraz mniej widoczne. Wszystkie kolory zaczęły się mieszać, głosy coraz cichsze... tak ma wyglądać śmierć? Nie boli...no może tylko złamane serce.
Ciemność

####

Zbiegłam ze schodów, aby przywitać osobę którą kocham.
Wygładziłam czerwona sukienkę i potrzepałam szybko włosy, opadając na ramiona. Otworzyłam drzwi i przytuliłam się do chłopaka w garniturze, który stał na przeciwko mnie i  pocałowałam go lekko w usta. Zaśmiałam się, a następnie wsiedliśmy do jego auta.
Wciąż nie mogłam przestać się śmiać. On jest esencją mego szczęścia oraz życia. Kiedyś go nienawidziłam, a teraz nie mogę bez niego wytrzymać, Kocham Go.
Jechaliśmy drogą której nie znałam. Wydało mi się to dość dziwne, bo myślałam, że znam każdy kąt Hamburga. Oparłam się o siedzenie i podgłosiłam radio w którym grała moja ulubiona piosenka; Black Veil Brides - In The End. Wsłuchałam się w tekst i zaczęłam go nucić po nosem...

,,W końcu,
Gdy moja dusza udała się na spoczynek,
Co pozostało z mojego ciała?
A może jestem tylko skorupą?
I walczyłem
I ciałem i krwią, przewodziłem mojej armii.
Przez to wszystko oddałem serce w zamian za moment chwały''


Po następnych piętnastu minutach ciszy, otworzyłam oczy i spojrzałam w stronę osoby kierującej... nikogo nie było. Zaczęłam się rozglądać w okół.
Gdzie on jest?
Spojrzałam przed siebie i ujrzałam światła, które powoli zamieniały się w ogień...

Poderwałam się do pozycji siedzącej i zaczęłam ciężko oddychać. Znów zaczęłam czuć ból w klatce piersiowej. Złapałam się za serce i rozejrzałam po pomieszczeniu. Białe ściany, mały telewizor na jednej z nich, wysokie łóżko, kroplówka... szpital. Bezsilnie opadłam na łóżko i zaczęłam płakać.
Czemu nikt nie da mi w spokoju umrzeć. Skoro osoba, którą kocham, mnie nie kocha, to po co mam żyć?!
Do sali wszedł  starszy mężczyzna z siwymi włosami, ubrany w szpitalne rzeczy, czyli lekarz, któremu towarzyszyła ruda piguła. Uśmiechnęła się do mnie, lecz mój wzrok skierowałam na białe ściany.
Zaczęli się wypytywać jak się czuję, czy coś mnie boli i inne głupoty. Chce umrzeć.
Kilka razy próbowali nawiązać ze mną rozmowę, lecz i tak byłam cicho jak nieboszczyk. Siwy mężczyzna poddał się i wyszedł, lecz jego koleżanka po fachu, powiedziała, że psycholog przyjdzie do mnie o 13.
Jaki psycholog? Nie jestem chora psychicznie!
Co ja gadam... chciałam się zabić.
Uniosłam ręce do góry i zaczęłam się im przyglądać. Były chude, białe i okropne. Z resztą jak cała ja w tej chwili. Prawie nic nie jadłam i możliwe, że mam anemie. Tak powiedział lekarz, do tego z entuzjazmem w głosie. Jak można być tak okrutnym? 
Postanowiłam wstać. Znaczy spróbować. Nie miałam siły, aby podnieść się na własnych nogach. Każda próba, kończyła się upadkiem na łóżko. Jedyne co mogłam zrobić, to się rozejrzeć. Na szafkach obok mnie stało pełno misiów, kwiatów, balonów... po co to? Nagle dostrzegłam mój telefon. Chwyciłam go i sprawdziłam wiadomości. Była tam ta, przez którą tu jestem. Chciałam ją usunąć, zniszczyć, lecz nie mogłam. Zaczęłam przeglądać nowsze wiadomości. Wszystkie od moich przyjaciółek. Ani jednej od Toma. Rzuciłam urządzeniem o ścianę i znów się położyłam. Łzy znów zaczęły lecieć jak opętane. Kurde, ile mam jeszcze płakać, aby to się skończyło?
Potarłam rękoma oczy i nagle jakby z podziemi wyrosła kobieta z teczką. Miała długie brązowe włosy, okulary na nosie, zieloną marynarkę oraz spodnie tego samego koloru. Na nogach dopełniające się czarne szpilki. Czyli oto mój psycholog

- Witaj Nicole. Nazywam się Aria i do końca pobytu w szpitalu, będę rozmawiać z tobą o twoich problemach - położyłam ręce przed sobą i zaczęłam się bawić bransoletką z serduszkiem. Kurde, ona jest od Toma. Zerwałam ją z ręki i włożyłam do szuflady - Czemu to zrobiłaś? - cisza - Kto był tego powodem? - cisza. Zadała mi jeszcze kilka pytań, lecz tak jak wcześniej, nie odezwałam się. Jednak gdy chciała wyjść, coś we mnie pękło

- Zdradził mnie, oszukał, zostawił. To się stało! - po tych słowach wyszła. Następna osoba, która chce mi niby pomóc, a i tak ma mnie gdzieś.
Wyjęłam sobie kroplówkę i resztkami sił podeszłam do okna, którego widok kierował się na plac zabaw. Było tam wiele dzieci w różnym wieku. Wszystkie bawiły się beztrosko. Uśmiechnęłam się jak głupia do szyby...
Czemu moje życie, znów nie może tak wyglądać jak tych dzieci? Jedynym ich zmartwieniem jest, aby się nie spóźnić na Scooby - Doo czy Kim Kolwiek. Tęsknie za tym.

Co chwila ktoś do mnie przychodził. Najpierw rodzice, potem przyjaciółki i nawet koledzy ze szkoły. Udawałam, że wszystko gra, lecz tak na prawdę czułam, jak to uczucie rozrywa  mnie od środka.  Tak wszystkich słuchałam, że nawet nie wiem codo mnie mówili.
Dowiedziałam się, że nie trafiłam nożem w serce, tylko pod. Dlatego mnie uratowali. Co ze mnie za łamaga. Nawet nie potrafię się zabić. Teraz podziwiam Anioły, które to zrobiły. 
Myślałam, że ten dzień nie może być już gorszy, jednak myliłam się.
Pod wieczór, przyszedł ktoś kogo się nie spodziewałam. Wysoki blady chłopak z warkoczykami na głowie. Jednak nie był sam. Była z nim blond  dziewczyna, która wyglądała jak Barbie. Kazał jej zostać na zewnątrz, a sam wszedł

- Wynoś się stąd! Nie chcę cię widzieć! - zaczęłam krzyczeć na mojego byłego chłopaka. Mimo protestów podszedł do mnie i przytrzymał mi twarz. Spojrzał mi głęboko w oczy i włożył w dekolt karteczkę. Następnie wyszedł bez słowa...


WikkiNikki
Przepraszam, że mnie tak długo nie było, ale brak weny. Tan odcinek napisany nie przeze mnie tylko przez moje nerwy. Kilka ostatnich dni spowodowało, że teraz chodzę  cała w nerwach.

środa, 24 września 2014

15. ... i położyłam się na łóżku.

Kiedyś piękne dni zostaną policzone

Zauważasz jak mijają lata

Co znaczy szczęście, co znaczy kochać

Kiedy jest się szczęśliwym?

Spójrz mi w oczy, nie zmienią się

Spójrz sercem, wtedy zauważysz

Największe posiadanie człowieka

Nie jest żadnym posiadaniem

Tylko to jak Cię kocha i chroni





Miesiąc... od tamtego dnia, zmieniło się zupełnie wszystko.
Mama stała się milsza, tata przeprowadził się z powrotem do Hamburga, a Pani Simone nie patrzy na mnie, już tak, jak kiedyś; z pogardą. Poznałam lepiej Billa i nawet się z nim zaprzyjaźniłam. Tom bardzo się stara. Czasami mu nie wychodzi, ale widzę, że mu na mnie zależy. Codziennie gdzieś mnie zabiera. Powiedział, że zerwał z dragami... nie wiem czy mu wierzyć. Gdy to mówił, był jakiś mało przekonujący...
W szkole idzie mi coraz lepiej. Za pięć dni matura... trochę się stresuję, ale po prostu tyle się uczyłam, że musi mi się udać! Nigdy nie byłam, aż tak zdeterminowana 
 Made, Paula i Alison są teraz zawsze przy mnie.  Pięć dni temu miałyśmy babski wieczór. Zaczął się od romantycznej komedii, następnie nabijanie się ze wszystkich scen.  Piwo, tańce, skakanie na łóżku Alison i ... zarwanie go. Głośny śmiech i nagle... zwierzanie. Paula spojrzała w niebo i zapytała się czyn on ją widzi. Potem się rozpłakała. Mówiła, że to wszystko jej wina. Uspokajałyśmy ją. Mówiłyśmy, że nie ma na to wpływu. Ona po prostu wyszła i nie dała znaku życia, przez następne trzy dni.

--- ### --- 

Stukanie w balkonowe drzwi - zignorowane
Wołanie zza szyby - zignorowane
Nauka przed maturą - etap końcowy
Lecz szkoda, że Tom mi w tym przeszkadza. To właśnie on puka w te szklane drzwi.
Po kilkakrotnej próbie, wołania mego imienia, zirytowana podeszłam i otworzyłam szklane drzwi. Skrzyżowałam ręce na piersi, a Tom się zaśmiał.  Chciał mnie pocałować, lecz go odepchnęłam. Znów się chamsko zaśmiał i przyparł mnie do ściany.
Oblizałam wargi, a on wbił się w nie. Nie wiem czy to dziwne, ale lubię jak, traktuje mnie jak rzecz. Czy to nie jest trochę chore? Lubię być przez niego poniżana, krzywdzona... jestem nienormalna.
Wodził swą ręką po moim tyłku i nagle ją strasznie mocno zacisnął. Syknęłam z bólu, a on mnie podniósł i zaniósł na łóżko. W tym samym czasie zdążył zamknąć drzwi.
Zdjęłam koszulkę i położyłam się na łóżku.  Zaczęłam wodzić po moim ciele, opuszkami palców. Tom stał i patrzył jakby był zahipnotyzowany. Ściągnęłam dresowe spodnie, ukazując tym samym, koronkową bieliznę. Rozłożyłam się wygodnie, czekając na jego ruch. Nie trwało to zbyt długo , gdyż od razu ukucnął i położył ręce na moich udach. Chciał ściągnąć mi majtki, lecz zatrzymałam jego ręce. Spojrzałam mu głęboko w oczy i wyszeptałam Boję się. Uśmiechnął się blado i pocałował w czubek głowy.  Zaczął się ubierać, lecz nie chciałam tego tak szybko kończyć. Wstałam i rozebrałam stanik oraz oblizałam prowokująco usta. Zaszedł mnie od tyłu,  przytulił się mocno do moich pleców i zaczął bawić się moimi sutkami. Raz je ściskał, a raz wykręcał na wszystkie strony świata.  Chciałam oddać mu się w całości, być tylko jego bezbronną lalką. Chwyciłam jego ręce i zsunęłam je w dół. Na brzuch.
Jest już ciemno, do tego nikogo nie ma w domu... może warto to wykorzystać? 
Wyrwałam się z jego uścisku i podeszłam do drzwi. Pokazałam ręką, aby szedł za mną. Poszłam do łazienki, odkręciłam wodę po prysznicem i zaczęłam się rozbierać do końca. Tom stał oparty o zamknięte łazienkowe drzwi. Miał założone ręce na piersi i głupawy uśmieszek na twarzy. Rozebrana podeszłam do niego i chwyciłam za rękę ciągnąc go w stronę prysznica. Weszłam do niego pierwsza i czekałam, aż się rozbierze. Robił to strasznie długo, więc w końcu postanowiłam go wciągnąć w bokserkach na miejsce obok mnie. Oparłam się o płytki i zaczęłam go namydlać. Oparł się rękoma o ścianę, tym samym jeszcze bardziej przygniatając do ściany. Delikatnie mnie pocałował i zjechał niżej...znaczy chciał zjechać, lecz bylam szybsza. Uklęknęłam przed nim. Odgarnęłam włosy za ucho i szybko ściągnęłam mu bokserki. Zamknęłam oczy i włożyłam go sobie do ust. Nie chciałam na to patrzeć... bałam się. Tak, wiem, że Tomowi mogę ufać, ale za cholerę nie mogę...
Słyszałam jego ciche jęki, które były zakłócane przez wodę. Złapał mnie za włosy i zaczął poruszać moją głowa coraz szybciej. Teraz, słyszałam tylko jego szybki oddech i długie głośne stęknięcie. Następnie kleistą wydzielinę w buzi.
Podniosłam się i na jego oczach, połknęła to.  Oblizałam usta i pocałowałam go.  Chciałam już wyjść, lecz złapał mnie za rękę i popchną z powrotem na ścianę. Odwrócił mnie, do siebie tyłem i chciał we mnie wejść, lecz zapomniał o jedne rzeczy...

-Bez prezerwatywy nawet się nie waż! - zagroziłam palcem.  Tom nie chętnie wyszedł z kabiny po spodnie, w której była gumka.  Pomachał nią i znów znalazł się w tej samej pozycji 

- Chcesz ją założyć, czy ja to mam zrobić? - wyszeptał mi do ucha... doskonale wie, że tego nie lubię 

- Lepiej ty.  Może ja to źle zrobię i będą nieprzyjemnie konsekwecje - zaśmiał się i pocałował mnie w policzek 

- Nasze dziecko byłoby najładniejsze ze wszystkich, mając taką piękną mamę i przystojnego tatę - nie zdążyłam nic powiedzieć,  bo Tom nie ostrzegając, wszedł we mnie. 
Nie bolało jak poprzednio.  Wręcz przeciwnie, było to spełnienie marzeń. Nigdy nie czułam się tak dobrze jak teraz.  Nasze krzyki rozkoszy, wypełniały cały dom.  Oddechy, były coraz szybsze,a ciała coraz bardziej pragnęły się na wzajem.  Nagle poczułam wielką ulgę oraz sepełnienie.  Upadłam na kolana i oparłam glowę o płytki.  Osoba za mną,  położyła zewnętrzną część rąk na kafelki. 
Spojrzałam w górę i napotkałam zwrok Toma.  Zaśmiałam się i wstałam.  Przytuliłam go i w ręczniku poszłam do pokoju. 
Rzuciłam ręcznik na łóżko i otworzyłam szafkę z bielizną.  Ubrałam czarny stanik i majtki tego samego koloru z żyrafą.  Usłyszałam śmiech Toma.  Odwróciłam się i zobaczyłam jak ,,mój Bóg", bez bokserek siedzi na fotelu od biurka

- No co? - wzruszyłam ramionami i poprawiłam specjalnie biustonosz

- Bardzo seksowne majtki z żyrafą - zaśmiał się i oparł o krzesło.  Pokazałam mu język i podeszłam do szafy z ubraniami.  Wyciągnęłam czerwoną halkę z czarną koronką na ramionach i 
przy zakończeniach. Roztrzebałam włosy ręką i położyłam się na łóżko. Przewróciłam się na prawy bok i ujrzałam pełno książek, notatek, kartek oraz długopisów. 
Poczułam jak Tom kładzie się obok i przytula się do moich pleców 

- Co będzie jeśli nie zdam? - odwróciłam głowę w jego kierunku. Odwrócił mnie w swoim kierunku. Przytuliłam się do jego umięśnionego brzucha. Czułam jak całuje moją głowę 

- Jesteś takim kujonem, że na pewno zdasz - walnęłam go, lecz tylko się zaśmiał... czemu jak chcę aby go bolało, to on zawsze się śmieje?  
Poczułam jak coś smyra mnie po nodze. 
Spojrzałam w dół...mogłam się spodziewać,  że to przyrodzenie Toma, daje o sobie si we znaki. Tylko jedno mnie zdziwiło 

- Gdzie masz prezerwatywe? - odsunęłam się od jego torsu i usiadłam po turecku 

- Skąd wiesz, że miałem ją założoną? - cwano się uśmiechną. Zrobiłam wielkie oczy i walnęłam go po raz drugi, tym razem w ramię 

- Tom!  Dobrze wiesz, że przez to możemy mieć przesrane! - zgramoliłam się z łóźka i zaczęłam szukać w torebce telefonu 

- Dobrze wiesz, że żartuję!  - wybuchł śmiechem,a ja uderzyłam ręką o swoje czoło.  Całe życie w śród debil.
Skoro on mi mógł zrobić kawał, to ja mu też zrobię. Podeszłam do okna i krzyknęłam 

- Moja rodzina przyjechała! Chowaj się! - jego mina zbladła. Złapałam go za rękę i kazałam mu się schować za szafę.  Śmieszyła mnie ta sytuacja, lecz nie dawałam tego po sobie poznać. 
Wciągnęłam na tyłek dresy i włączyłam laptopa.  
Po dziesięciu minutach ciszy,  odezwał się Tom.  Spojrzałam w jego stronę i wybuchłam śmiechem. Stał nagi, przykrywając rękoma swoje przyrodzenie

-  Mogę już wyjść?  Nie wejdą tu - podeszłam do niego i pocałowałam go w usta 

- Mówiłam ci wczoraj, że wszyscy jadą wybrać suknię na ślub mojej siostry.  Nie ma ich tu - pokazałam mu język i złapałam go za tyłek 

- O ty mała suko - wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Ubrał się i zaczął mnie znów całować.  Posadził mnie na krawędzi umywalki i kontynuował swe poczynania.  Do czasu,gdy popchną mnie do tyłu. Wpadłam do umywalki w której było pełno wody. 
Zaczął się śmiać i pokazał mi język 

- Teraz jest dwa do jednego - zeszłam na ziemię i przymrórzyłam oczy 

- Jest dwa do dwóch.  Pamiętasz jak przypaliłam ci dredy?  - uśmiechnęłam się i pokazałam mu język 

- Muszę już spadać.  Mam jeszcze pewną sprawę do załatwienia - chciał wyjść z łazienki, lecz go zatrzymałam i pocałowałam prosto w usta 

- Uważaj na siebie. Obiecaj, że nic ci się nie stanie! - krzyknęłam ze łzami w oczach.  Odgarnął mi włosy z policzków i pocałował w czoło. Wyszedł. 
Nic nie powiedział... czyli nie może mi tego obiecać.  Jeśli coś mu się stanie, zabiję się.  Łzy zaczęły płynąć jeszcze szybciej. Upadłam na podłogę i rozryczałam się. 
Oszukał mnie. Wcale nie zwrwał z narkotykami. Nadal ryzykuje życie dla tego świństwa... wygląda na to,  że to jest ode mnie ważniejsze. Nie daruję tak łatwo. 
Poszłam po telefon do pokoju,a następnie zeszłam na dół.  Położyłam się na kanapę i napisałam do niego sms-a.
Do:  Tom 

,, Kiedy skończysz tę sprawe, odpisz.  Martwię się o ciebie. Proszę "

Muszę się tak martwić, a jutro mam maturę... dzięki Tom. Nienawidzę cię
Ale Kocham...

WikkiNikki 
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale szkoła.  Dziś dostałam 58 z chemii, co za nieszczęście. No ale za to 100 z angielskiego ;p
Jeszcze do tego wszystkiego, reżyser do Girl got a gun jest bardziej zboczony ode mnie... kaplica. 
Poprawcie mi humor waszymi opiniami w formie komentarzy  :p